Hrabia z załamanemi poglądał rękoma Na snopek uwiązanej trawami mietlicy, Którą brał za pęk strusich piór w ręku dziewicy. Niezapomnial naczynia: złocista konewka, Ow rożek Amaltei, była to marchewka! Widział w ustach dziecka pożeraną chciwie: Więc było po uroku! po czarach! po dziwie!

Ale na drugiém piętrze, w izbie którą zwano, Choć była bez zwierciadeł, izbą zwierciadlaną, Stał Hrabia na krużganku zwróconym ku bramie; Chłodził się wiatrem, surdut wdział na jedno ramie, Drugi rękaw i poły u szyi sfałdował, I pierś surdutem jakby płaszczem udrapował. Gerwazy chodził kroki wielkiemi po sali; Obadwa zamyśleni, do siebie gadali: Pistolety, rzekł Hrabia, lub gdy chcą pałasze.

Wara Panie od szkody, na tutejszéj grzędzie Nie dla Waszeci owoc, nic s tego nie będzie Potém palcem pogroził, kaptura poprawił, I odszedł; Hrabia jeszcze chwilę w miejscu bawił, Śmiejąc się i klnąc razem téj nagłéj przeszkodzie; Okiem powrócił w ogród; ale już w ogrodzie Niebyło jéj; mignęła tylko śród okienka Jéj różowa wstążeczka i biała sukienka.

Romans ma tytuł: Hrabia, czyli tajemnice Zamku Birbante rokka . Czy tu ciemnice W tym zamku? rzekł Klucznik, ogromne piwnice, Ale puste! bo wino wypili Soplice. Dżokejów, dodał Hrabia, uzbroić we dworze, Z włości wezwać Wassalów! Lokajów? broń Boże! Przerwał Gerwazy. Czy to zajazd jest hultajstwem? Kto widział zajazd robić s chłopstwem i z lokajstwem?

Hrabia choć zagniewany, wstrzymał się w zapędzie, Zaczął cucić, ocierać.

Na te słowa Pan Hrabia ustąpił s krużganku; Ale nim odszedł, spójrzał przez otwór strzelnicy, I widząc świateł mnóstwo w domostwie Soplicy, Iluminujcie! krzyknął, jutro o téj porze, Będzie jasno w tym zamku, ciemno w waszym dworze.

Plany myśliwskie Telimeny Ogrodniczka wybiera się na wielki świat i słucha nauk opiekunki Strzelcy wracają Wielkie zadziwienie Tadeusza Spotkanie się powtórne w świątyni dumania i zgoda ułatwiona za pośrednictwem mrowek U stołu wytacza się rzecz o łowach Powieść Wojskiego o Rejtanie i Księciu Denassów, przerwana Zagajenie układów między stronami, także przerwane Zjawisko s kluczem Kłótnia Hrabia z Gerwazym odbywają radę wojenną.

Hrabia chociaż niewiedział co to wszystko znaczy, Poglądając w twarz starca czuł jakieś wzruszenie, Rękę mu scisnął; chwilę trwało to milczenie.

Strzelcy i obławnicy poszli jedną stroną Na przełaj zwierza między ostępem i puszczą; A niedźwiedź odstraszony psów i ludzi tłuszczą, Zwrócił się nazad w miejsca mniéj pilnie strzeżone Ku polom, skąd już zeszły strzelcy rozstawione, Gdzie tylko pozostali z mnogich łowczych szyków Wojski, Tadeusz, Hrabia s kilką obławników.

I dalszych replik stronom dzisiaj nie dozwolę; Woźny! odwołaj sprawę, na jutro na pole, Jutro i Hrabia s całém myśliwstwem tu zjedzie, I Waszeć z nami ruszysz Sędzio mój sąsiedzie, I Pani Telimena i Panny i Panie, Słowem zrobim na urząd wielkie polowanie; I Wojski towarzystwa nam też nie odmówiTo mówiąc tabakierę podawał starcowi. Wojski na ostrym końcu śród myśliwych siedział.