Księżyc stał jeszcze ciągle wysoko. Transformacje nieba, metamorfozy jego wielokrotnych sklepień w coraz to kunsztowniejsze konfiguracje nie miały końca. Jak srebrne astrolabium otwierało niebo w noc czarodziejską mechanizm wnętrza i ukazywało w nieskończonych ewolucjach złocistą matematykę swych kół i trybów. Na rynku spotkałem ludzi zażywających przechadzki.

Zkądże ona wziąśćby mogła na takie zbytkowne rzeczy, ona, której koteczek z najwyższą trudnością zaledwie jest w stanie skromną kwotę co pierwszego, na utrzymanie domu wręczyć?... A potem, gdy zabraknie... a! niech Bóg zachowa! koteczek nie doda ani grosza, choćby głodem zamrzeć przyszło.

Ni mię niewdzięczność, ani harda dusza Odkryć przed wami boleść przymusza, Ale mi rada niedościgła w niebie Was każe smucić, a zawstydzić siebie. Puśćcież mię, puśćcie z rękoma gołemi! Pracować będę pomiędzy obcymi; Bo bez Haliny nic już nie zarobię, Niezdatny ludziom i niemiły sobie, Prędkobym znalazł koniec życiu memu.

Strój koloru murawego, A odcienia złocistego, Murawego dla murawy, Złocistego dla zabawy. Zbiegło się na te dziwy stu płanetników, Otoczyli kołem, nie szczędząc okrzyków. Podawali sobie z rąk do rąk, jak czarę: „Pójmy duszę tym miodem, co ma oczy kare!” Podawali sobie z ust do ust na zmiany: „Słodko wargą potłoczyć taki krzew różany!”

A więc brat pani jest... Zbiegłym więźniem... mordercą... Seldon. To prawda przytwierdził Barrymore. Mówiłem, że tajemnica nie moja i że nie mam prawa jej zdradzić. Ale teraz sir Henryk przekonał się, że to nie był spisek przeciw niemu... Takie jest zatem wyjaśnienie nocnych wędrówek i światła w oknie. Sir Henryk i ja patrzaliśmy na kobietę ze zdumieniem.

Stapleton gdyż tak go będę nazywał w dalszym ciągu wiedział, że sir Karol ma wadę serca i że gwałtowne wstrząśnienie może go zabić; wiedział też, że jest przesądnym i że wierzy w legendę. Nikczemnik poznał odrazu, jaką może stąd korzyść osiągnąć; obmyślił dla baroneta śmierć niezawodną, za którą nikt nie mógł być pociągnięty do odpowiedzialności. Przeprowadził swój plan bardzo zręcznie.

Nawet te zbiory wierszy dźwięcznych, pieszczonych, w które wkładał cały swój kunszt wytworny i subtelny, cały talent i miłość poety, tylko pogardliwą litość w nim budziły.

Wielkie ukojenie ztąd czerpał, bo ból jego stracił wtedy okrutną jasność, która przedtem mieszała mu zmysły. Pożądanie zasnęło w nim jakby na śmierć zmęczone, i gorzki żal zawodu uciszał się zwolna, roztapiając się w senną tęsknotę, w wielki, odczuwany wszędzie brak.

Teraz, Makenowa wchodziła pewna siebie, tryumfalna czując, że potęgą swej wielkiej miłości zwalczyła hydrę, pełną jadu, którąświatemzowią. Czuła się w pełni urody i miłość dodawała jej blasku. Miała w gruncie serca wiele szlachetności i nie kłamała teraz, zwracając się otwarcie i śmiało do Heldinga.

Stałem oparty o niego bokiem i patrzyłem na te delikatne ciała ludzkie dalekimi, niewidzącymi oczyma, gdy fluid niejasnego wzburzenia, którym nagle zmętniało powietrze, doszedł do mnie i zbiegł mię dreszczem niepokoju, falą nagłego zrozumienia.