Vietnam or Thailand ? Vote for the TOP Country of the Week !

Zaktualizowano: 8 grudnia 2025


Idź, obudź Julkę, ubierz co żywo, Ja pogawędzę tymczasem z Parysem. Spiesz się, nie marudź; pan młody już przyszedł. Co tchu się zwijaj. Pokój Julii. Julia w łóżku. *Marta.* Panienko! Julciu! Jak się to zaspało! Wstawaj, gołąbku! Wstawaj! Wstydź się, śpiochu! Panienko! duszko! rybko! Ani mrumru!

Dzień ten ml nieznośny, Jak noc, co święto jakowe poprzedza, Niecierpliwemu dziecku, które nowe Dostało szaty, a nie może zaraz W nie się przystroić. A! niania kochana Niesie mi wieści o nim, a kto tylko Wymawia imię Romea, ten boski Ma dar wymowy. Cóż tam, moja nianiu? Co to masz? Czy to ta drabinka, którą Romeo przynieść kazał? *Marta.* Tak, drabinka! *Julia.* Dlaboga! czego załamujesz ręce?

*Merkucio.* Proszę cię, mój Piotrze, zakryj wachlarzem twarz jejmości, bo z dwojga tego jej wachlarz jest piękniejszy. *Marta.* Życzę panom dnia dobrego. *Merkucio.* Życzymy ci dobrego południa, piękna signoro. *Marta.* Czy to już południe? *Merkucio.* Nieinaczej; bo nieczysta ręka wskazówki na kompasie trzyma już południe za ogon. *Marta.* Chryste Panie! Cóż to za człowiek z waćpana?

Czyliż Romeo odjął sobie życie? Powiedz: tak! a te trzy litery gorszy Jad będą miały, niż wzrok bazyliszka. Jeżeli takie tak istnieje, Julia Istnieć nie będzie; zawrą się na zawsze Te usta, które to tak wywołały. Zginąłli, powiedz: tak , jeżeli nie nie ; W krótkich wyrazach zbaw albo mnie zabij. *Marta.* Widziałam ranę na me własne oczy.

Oto jest wszystko, co wiem; o małżeństwie Marta zaświadczy. Jeśli to nieszczęście Choć najmniej z mojej nastąpiło winy, Niech mój sędziwy wiek odpowie za to, Na kilka godzin przed bliskim już kresem, Wedle rygoru praw jak najsurowszych. *Książę.* Jako mąż święty zawsześ nam był znany. Gdzie jest Romea sługa? Cóż on powie?

Niechże go nazad rozgrzeszony zdejmie! Pozwól. *Julia.* Jak z książki całujesz, pielgrzymie. *Marta.* Panienko, jejmość pani matka prosi. *Romeo.* Któż jest jej matką? *Marta.* Jej matką? Bajbardzo! Nikt inny, jeno pani tego domu; I dobra pani, mądra a cnotliwa. Ja byłam mamką tej, coś z nią pan mówił. Smaczny by kąsek miał, ktoby złowił. *Romeo.* Julia Kapulet! O, dolo zbyt sroga!

Proszę też pana, czy rozmaryn i Romeo nie zaczyna się od takiej samej litery? *Romeo.* Nieinaczej: jedno i drugie od R. *Marta.* Tak i mnie się zdawało, tylko Romeo inne ma zakończenie. Co też ona o tem prawi, to jest o rozmarynie i o panu: radabym, żebyś pan to słyszał. *Romeo.* Poleć jej służby moje. *Marta.* Uczynię to, uczynię po tysiąc razy. Piotrze! *Piotr.* Jestem.

*Marta.* Dla Boga! tak jestem rozdrażniona, że się wszystko we mnie trzęsie. A, hultaj!

*Marta.* Niema czci, niema wiary, niema prawdy, Niema sumienia w ludziach; sama zmienność, Sama przewrotność, chytrość i obłuda. Pietrze! dajno mi trochę akwawity. Te smutki, te zgryzoty, te cierpienia Robią mię starą. Przeklęty Romeo! Hańba mu! *Julia.* Bodaj ci język oniemiał Za to przekleństwo!

Julka ma piękny już wiek, wszakże prawda? *Marta.* Ba, mogę wiek jej policzyć na palcach. *Pani Kapulet.* Czternaście ma już lat, jak mi się zdaje. Rychłoż będzie święto Piotra i Pawła? *Pani Kapulet.* Za parę tygodni, Mniej więcej. *Marta.* Mniej czy więcej, czy okrągło, Ale dopiero w wieczór na świętego Piotra i Pawła skończy lat czternaście. Ona z Zuzanką Boże zbaw nas grzesznych!

Słowo Dnia

dziurki

Inni Szukają