Dziś koteczek wrócił wcześniej trochę z biura, zjadł skromny obiadek, który sam zadysponował, ze smakiem, przespał się dwie godzinki wśród kościelnej ciszy na swej ulubionej sofie, a teraz, ubrawszy się, czytałKuryera” i czekał na herbatkę, którą mu żońcia poda. Później pójdzie przejść się trochę. Ona zostanie w domu jutro pranie, bieliznę policzyć trzeba wreszcie koteczek zwykle sam wychodzi.

By na tym warsztacie przy łasce Niebios wyrobić kłos ziarna, nie dość pracownika, a jemu nie dość potem oblać czoło: wiele, o wiele innych tam jeszcze potrzeba czynników. O ile też praca jest warunkiem powodzenia w rolnictwie, o tyle znowu trzeba pewnych warunków, przy których jedynie praca skuteczną być może.

Co chcesz do herbatki, koteczku? Cokolwiek!... Ale przecież!... Coś taniego!... Może szynki?... Hm!... zaraz trzeba brać pół funta. Poco?... dla mnie nie trzeba, ja mam jeszcze pieczeń z obiadu! Tak?... ale zawsze to już duży wydatek, nie! nie potrzeba. Zjem bułeczkę z masłem, mnie to wystarczy zupełnie. Zresztą, oszczędzać musimy, daleko jeszcze do końca miesiąca...

S lego to miasta Wilna, jak z Rzymskiéj wilczycy Wyszedł Kiejstut i Olgierd i Olgierdowicy, Równie myśliwi wielcy jak sławni rycerze, Czyli wroga ścigali, czyli dzikie źwierze. Sen myśliwski nam odkrył tajnie przyszłych czasów, Że Litwie trzeba zawsze żelaza i lasów.

Tak, tak! przerywa pan Emil, dobrze, mój panie, idę... Ale prawda zatrzymuje się trzeba uprzedzić marszałkowę, bo się biedaczka wystraszy. Ładyżyński pochyla się ku klęczącej pani Melanji i szeptem coś jej przekłada. Wpółprzytomnie słucha go marszałkowa Warnicka, po chwili zaś wstaje i ze smutkiem bezbrzeżnym, wzdycha kilkakrotnie...

Uścisk służącej w ważkim korytarzu to miłość; serdelek pokropiony szklanką piwa to rozkosz; wierszyk zaśpiewany kolegom sława. Błogosławione kłamstwa! ... lecz biada tym, którym ambitna żądza zapomnieć nie da, że te słowa to tylko fałszywie ponaklejane etykiety, które odjąć trzeba, gdy handel idzie na seryo.

I tamto światło rusza się... Czy i teraz, łotrze, będziesz przeczył, że dawaliście sobie sygnały?... Chodź-no tutaj. Mów, kto jest twoim wspólnikiem i jaki knujecie spisek? Twarz kamerdynera pociemniała od tłumionego gniewu. Nie powiem! oświadczył butnie. To moja rzecz, nie pańska. W takim razie wynoś się zaraz z mego domu! Dobrze. Jeśli trzeba, to trudno. I żebyś mi się nie pokazywał na oczy!

A do kochanego pana to mam jeszcze i interesik drobny... wziął gospodarza za ramię i poprowadził ku oknu: Rzecz przedstawia się, jak następuje rzekł, o ile mógł, najpoważniej. Na zasadzie jednego z paragrafów ustawy, urzędnikom nowego banku, naturalnie protegowanym, daje się z góry na instalacyę... Kwestyę te jednak obmówić trzeba poprzednio na zebraniu.

Spuścił głowę i słuchając dalej losów kolegi Zielińskiego, mówił sobie zarazem: Jednak pomóc trzeba... należy. Dla wspomnień, no, i dla zasady.

No! wygrałeś, panie biesie, Lecz druga rzecz nie skończona; Trzeba skąpać się w tej misie, A to jest woda święcona.” Djabeł kurczy się i krztusi, zimny pot na nim bije, Lecz pan każe, sługa musi, Skąpał się biedak po szyję. Wyleciał potem jak z procy, Otrząsł się, dbrum, parsknął raźnie: „Teraz jużeś w naszej mocy, Najgorętsząm odbył łaźnię.”