Stąd to w miejscach dostępnych kędy człowiek gości, Nie znajdują się nigdy martwych zwierząt kości. Słychać że tam w stolicy, między zwierzętami Dobre obyczaje, bo rządzą się sami; Jeszcze cywilizacją ludzką niepopsuci, Nieznają praw własności która świat nasz kłóci, Nie znają pojedynków, ni wojennéj sztuki.

Sędzia milczał, on jeszcze skinieniem przyzwalał; Więc Sędzia jego puchar i swój kielich nalał, I daléj mówił: «Grzeczność nie jest rzeczą małą: Kiedy się człowiek uczy ważyć, jak przystało, Drugich wiek, urodzenie, cnoty, obyczaje, Wtenczas i swoją ważność zarazem poznaje: Jak na szalach żebyśmy nasi ciężar poznali, Musim kogoś posadzić na przeciwnéj szali.

Choć pracowity, choć pokorny w domu, Bywał i Wiesław szpakiem pokryjomu: Zajechać drogę, choćby wojewodzie, Rej nad muzyką prowadzić w gospodzie, Z karczmy rozpędzać cesarskie wojaki , Wyśmiać wędrownym góralom chodaki , Toć były jego dotąd obyczaje!

Bo nawet wozy, w które już składać zaczęto Kopę żyta, niepełne jadą do stodoły; Cieszą się z niezwyczajnéj ich lekkości woły. Bo Sędzia w domu dawne obyczaje chował, I nigdy nie dozwalał, by chybiano względu Dla wieku, urodzenia, rozumu, urzędu; Tym ładem, mawiał, domy i narody słyną, Z jego upadkiem domy i narody giną.

Gdy raptem paniczyki młode s cudzych krajów Wtargnęli do nas hordą gorszą od Nogajów, Prześladując w Ojczyźnie Boga, przodków wiarę, Prawa i obyczaje, nawet suknie stare. Żałośnie było widziéć wyżółkłych młokosów, Gadających przez nosy, a często bez nosów, Opatrzonych w broszurki i w różne gazety, Głoszących nowe wiary, prawa, toalety.